Czasami lubię wykłady

Jestem kujonem. Wstyd się przyznać, ale już od dziecięcych lat zżera mnie nieuzasadniona potrzeba narysowania najładniejszego szlaczka i wyhodowania największego kryształu. A po co? Chyba po jajco, nie wiem tak mam, takie mi się chorobowe rzeczy rodzą pod kopułą.

Cala procedura wywołuje rzecz jasna odpowiednia martyrologie: ze jestem TAKA zmęczona i biedna, chociaż przecież nie trzeba było przepisywać od nowa zeszytu do religii, żeby był jeszcze bardziej najpiękniejszy, że to jest niesprawiedliwe, że ona miała chujowe a też dostała 5, że w pracy w grupie ktoś się za mało stara i ewidentnie chce splamić honor mojego rodu. Fakt że robię się starsza, sprawy za bardzo nie poprawia, ale czasem sobie coś dla rozrywki mam w dupie. Ojjjj jaka jestem wtedy z siebie dumna!

Kujońskie serce nie potrafi wybaczać, szczególnie nauczycielom niekompetentnym i nudnym, którzy bezczeszczą wartościowy kujoński czas. A że takich jest na pęczki to czarna lista jest długa. Strasznie jestem wtedy zła na tych ludzi, że nie wykorzystują tej wielkiej mocy, którą pan Bóg im przypadkowo włożył w ręce. Że nie głoszą, nie wieszczą, nie otwierają serc i umysłów, że generalnie są po prostu do dupy. Bo ja ślepo (hehe), drodzy Państwo, wierzę w moc szkolnictwa i edukacji.

Wierzę, że na uczelni można pokazać na wykładzie rzeczy ciekawe i wartościowe. Że można kazać studentom czytać książki, nawet jeśli nie studiują polonistyki. Że można z nimi gadać i wymagać swojego zdania, choćby głupiego i zawierającego tylko jedno orzeczenie. Że to jest kurde blade ważny czas w życiu tych ludzi i to jest okrutne jak się do nich pieprzy głupoty.

Ale zdarzają się sytuacje o zwrocie przeciwnym, kiedy jest miło i mądrze. Kiedy aż chce się słuchać, myśleć i przytulić tego dziadka z wąsem, który jest praktycznie gatunkiem wymierającym. I chce się wtedy więcej, chociaż się człowiek czuje jak najgłupsze gówno. I ja kocham to uczucie najbardziej na świecie. Nawet bardziej od pierwszej nagrody w konkursie pięknego czytania (sic!).

Gdybym sobie mogła czegoś zażyczyć w prezencie z okazji dzisiejszego dnia, to prosiłabym o ciekawych słuchaczy dla ciekawych wykładowców i ciekawych wykładowców dla ciekawych słuchaczy. A dla tych wszystkich co dłubią w nosie i grają w pasjansa na wykładzie – tych najgorszych, których również to co mówią nie obchodzi.

Czasami lubię wykłady

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *