Historia dotykalna – pawilon Emilia

34

Jest taki okres w polskiej historii, którego absurdalność była bardziej uciążliwa niż śmieszna, ludzie trenowali cierpliwość stojąc w kolejkach i umiejętnie minimalizowali swoje potrzeby, wmawiając sobie, że przecież nawet nie jest najgorzej, ale chyba tylko po to, żeby nie zwariować. Wszędobylska bylejakość utrudniała procesy projektowe i budowlane, spryt i przebiegłość były podstawowymi wymaganiami w stosunku do architekta. Jak zrobić COŚ z niczego, nieustanne gotowanie zupy nic, która chciałaby być nowoczesna, podobna do tych zachodnich, modernistyczna i nawet do zjedzenia. I co? I dawali radę.

Otwarty w 1970 roku Dom Meblowy „Emilia” był jednym z kilku powstających w tamtym czasie modernistycznych pawilonów handlowych, które jako symbole dobrobytu miały ukazywać Polskę postępową i na dobrej drodze do sukcesu. Nastąpiła wówczas zmiana strategii handlowej i sklepy zaczęto lokować w wolno stojących budynkach a nie, jak do tej pory, w parterach bloków i kamienic. Podniosło to wartość ekspozycyjną wystawianych towarów, w praktyce były to miejsca niemal sakralne, do których przychodziło się przykleić nos do szyby i pooglądać stojące na wystawach meble, które obłudnie kusiły, ale były nie do kupienia. Typowe PRL-owskie zderzenie marzeń z rzeczywistością.

Sam budynek to przykład późnego modernizmu, gdzie „logika konstrukcyjna, ekspresja konstrukcji i formy oraz jej funkcjonalność istniały w pewnej symbiozie”.* Został zaprojektowany przez Czesława Wagnera, Mariana Kuźniara i Hannę Lewicką jako komercyjny dodatek do rosnącego wokół osiedla „Emilia”. Podstawową składową budynku jest zupełnie przeszklona elewacja, która miała zacierać granice pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem, kazać przechodniom się zatrzymać i popatrzeć na wystawę, na to co dzieje się w środku, ale przede wszystkim służyła odpowiedniemu doświetleniu ekspozycji w ciągu dnia. W nocy Emilia była sztucznie oświetlona, co również było swego rodzaju atrakcją, wyglądała jak wielki lampion w centrum Warszawy. Najbardziej charakterystyczny jest jej połamany dach, ekspresyjny w wyrazie, kontrastujący z prostą i czystą formą. Jego kształt był nie tylko dekoracją, ale przede wszystkim dzięki swojej dużej sztywności nie wymagał zbyt gęstego podparcia. Użyto jedynie 12 słupów, które cofnięto w głąb by nie przerywać ciągłości szklanej elewacji. Racjonalna konstrukcja w połączeniu z prostym wnętrzem dały duże możliwości ekspozycyjne.

W tym przypadku architektura i jej wydźwięk to wynikowe konstrukcji. Wszystkie elementy zdają się składać w całość tworząc budynek, który ma być tłem dla wystawianych eksponatów. Jak późniejsze doświadczenie Muzeum Sztuki Nowoczesnej pokaże, tak naprawdę nie chodziło o obiekty, a o ludzi.

Po zmianie ustroju konkurencja wolnorynkowa nie oszczędzała Emilii. Zamiast ikoną, stała się brzydkim, zaklejonym reklamami reliktem niesympatycznej przeszłości. Nowe życie nadało jej Warszawskie MSN, które dostrzegło w niej niewykorzystywany potencjał. Po wielu perypetiach (możecie o nich przeczytać w książce wydanej wspólnie z Karakterem) udało się wynegocjować paroletnią umowę i rozpocząć działalność. Emilia mimo prozaicznych problemów technologicznych, okazała się idealnym miejscem na siedzibę muzeum, a przede wszystkim idealnym miejscem spotkań. Jej relacja z otoczeniem, widok na Pałac Kultury, mieszające się stare z nowym, duża przestrzeń z możliwością dowolnej aranżacji i otwarte atrium „zrobiły robotę”.

„To wnętrze nadaje wymiar performatywny obecności ludzi. Ich ruch, ich zachowanie, ich różnorodność przyciągają uwagę na równi z eksponatami. Ludzie tworzą tę przestrzeń – to jest pewnie skryte marzenie wielu architektów, trudne do spełnienia”. Marcel Andino Velez

Te kilka lat minęło w mgnieniu oka, pojawił się nowy właściciel obiektu, na jego miejscu ma stanąć wieżowiec. Sukces Muzeum uzmysłowił Polakom wartość modernistycznych pawilonów, rozpoczęły się zażarte dyskusje, które za winnego uznały nieskuteczne regulacje prawne.

„Coś co ma kilkadziesiąt lat jest nadal za młode, żeby to wpisać do rejestru zabytków lub nadać jakąkolwiek ochronę konserwatorską. (…) Takich dyskusji w ogóle nie powinno być, kryterium wieku stało się jakimś fetyszem, argumentem koronnym. A to jest błąd, mówimy o epoce minionej, a epoką minioną w skrajnym przypadku może być nawet to, co było wczoraj i co się zakończyło. Emilia to ewidentnie obiekt z poprzedniej epoki. Z innego czasu – jeśli chodzi o styl architektoniczny, funkcję, uwarunkowanie społeczno-gospodarcze.” Michał Krasucki

Pojawiły się różne możliwości „rozwiązanie problemu”, swoistego przejścia na kompromis: nadbudowa wieżowca na istniejącej Emilii, zupełne jej wyburzenie, częściowe przeniesienie, głównie dachu, przed Pałac Kultury, gdzie pełniłaby funkcję od dawna planowanej oranżerii albo, najbardziej radykalne, wpisanie jej na listę zabytków i całkowita ochrona. Co ostatecznie dojdzie do skutku, nie wiadomo, nasuwa się jednak prosty wniosek, że tego typu kwestie powinny być prawnie regulowane i rozwiązywane przed czasem, a nie w możliwie ostatniej chwili.

Architektura dzięki swojej trwałości jest uczestniczącą w codziennym życiu historyczną pamiątką. Obrazuje ówczesne życie, sposób myślenia, styl, które trudno odtworzyć w bardziej materialny sposób. „To dzięki architekturze topografia historii nie jest abstrakcją. Stąd nasza skłonność do prostych upamiętnień, jak tablice na ścianach domów: Tu mieszkał i tworzył w latach… To wszystko jest HISTORIĄ DOTYKALNĄ, o którą powinniśmy się troszczyć.” prof. Waldemar Baraniewski

Mimo że w Polsce bardzo chętnie przenosi się niechęć do ustroju na architekturę, ona nie jest niczemu winna. Tym bardziej architekci, którzy zmagali się z niewyobrażalnymi dla nas dzisiaj trudnościami. Musimy pamiętać, że te złe wspomnienia rozmyją się wraz z czasem, najmłodsze pokolenia już teraz nie rozumieją stania w gigantycznych kolejkach i pomarańczy tylko na święta i całe szczęście, że tak jest. Nie ma jednak powodu, by uniemożliwić im poznanie architektury XX wieku, skoro tak łatwo znaleźć barokowy kościół czy secesyjną kamienicę.

MSN-Emilia-Album-Wirkus-sw6MSN-Emilia-Album-Wirkus-sw7


* Architecture is always a good idea – film o pawilonie Emilia
Cytaty: Wydanie zbiorowe, „Emilia. Meble, muzeum, modernizm”, Katakter +MSN w Warszawie, Kraków-Warszawa 2016
Zdjęcie tytułowe: Voyagesmes
Zdjęcia: Maja Wirkus

Historia dotykalna – pawilon Emilia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *