Lygrys del arte

Miasto – podstawowa jednostka osadnicza, administracyjna, kulturotwórcza, funkcjonuje jako indykator przemian zachodzących we wszystkich sferach życia. Od zmieniających się ustrojów, po style w architekturze, rozwój komunikacyjny i technologiczny, miasto reaguje na to wszystko w sposób specyficzny dla danego regionu i kultury, ale reaguje zawsze. Musi dostosowywać się do zastanych okoliczności, bo to warunkuje jego przetrwanie (miasto jako organizm?), ale też umożliwia progres. Świadomość potrzeby zmian, swego rodzaju elastyczności, jest kluczowa w rozumieniu współczesnego miasta, kiedy wszystko dzieje się jeszcze szybciej, a ludzie nudzą się w mgnieniu oka. Już nie Witruwiańska firmitas jest w cenie, a doganianie rzeczywistości – pantha rei, wszystko płynie, ale tym razem w zawrotnym tempie.

Owe tempo zmieniło nasze postrzeganie zaspokajania podstawowych potrzeb, a wśród nich gdzieś na smutnym szarym końcu jest i „kultura”. Stała się takim samym produktem jak kostka masła albo zeszyt w okładce z Hannah Montaną, więc musi się odpowiednio postarać, żebyśmy chcieli na nią wydać swoje pieniądze. Mimo próby buntu, ośrodki związane z kulturą i sztuką w końcu zrozumiały, że rywalizują z krwiożerczymi galeriami handlowymi i parkami rozrywki, a one mimo swej głupkowatości, są cholernie skuteczne. Próbując przeanalizować, co nas w nich aż tak pociąga (pomijając watę cukrową), można dojść do wniosku że zaletą jest ILOŚĆ, a co za tym idzie możliwość wyboru. Połączenie sklepów z budkami z żarciem, kinem, kręglami, kulkami dla dzieci, pokojem relaksu, fryzjerem i kosmetyczką jest złotym rozwiązaniem dla leniwych mieszkańców strefy klimatu umiarkowanego, bowiem nawet nie trzeba mieć ubranej kurtki, żeby pływać w luksusie XXI wieku. Przyjmując mieszankę wielu funkcji za standard sprzedaży, powstają hybrydowe obiekty kultury, które oferują cały wachlarz atrakcji i liczą na to, że w niedzielne popołudnie będziemy woleli łaskawie skinąć w ich stronę, zamiast pocić się w kolejce do przymierzalni w Zarze.

Różnorodność i kontrasty, czyli cechy centrum miast, które, według Jane Jacobs*, najbardziej je stymulują i wprowadzają ruch i życie, powinny być podstawą funkcjonowania hybrydowego obiektu kultury. Tworzy się coś w rodzaju miasta w mieście, pudełka w pudełku, które wzajemnie na siebie działają wytwarzając specyficzne napięcia, a co za tym idzie ciekawe przestrzenie publiczne. W swoim sposobie funkcjonowania przeczą nieco monofunkcyjnym dumnym gmachom, które otwierają swoje odrzwia jedynie w określonych godzinach związanych stricte z jakimś wydarzeniem (spektaklem, koncertem), a są dla ludzi źródłem kultury bardziej „codziennej”. Zapewniają otwartą przestrzeń rekreacyjną, połączoną zazwyczaj z kawiarnią i czytelnią/księgarnią, która ma stymulować życie wewnątrz. Oprócz tego prowadzone są warsztaty, zajęcia plastyczne/muzyczne, spotkania autorskie, wykłady, które stanowią zaplecze rozwojowe. Luźno zaaranżowane pomieszczenia dają szereg możliwości wykorzystania: otwarty hol może być przestrzenią wystawową, miejscem odbywania się bankietu albo projekcji filmów. Elastyczność jest w tym wypadku możliwie najrozsądniejszą strategią podejścia do „klienta”.

Atrakcyjności sprzyja przedłużenie funkcji na zewnątrz: kawiarnia z tarasem, zajęcia ogrodnicze pod gołym niebem, plener plastyczny, joga na zielonym dachu. Korzystamy wtedy z ładnej pogody, ale również wychodzimy z tym co ciekawe i zachęcające do ludzi, widzą, że super się bawimy więc i oni chcą. W tego typu obiektach kluczowa jest inicjatywa społeczna, związana z nimi społeczność, która jest najlepszym napędem. Możemy wykorzystać potencjał odwiedzających, niech oni uczą czegoś innych, dzielą się pomysłami, angażują się w organizację. Emerytowany introligator, stolarz czy tapicer może poprowadzić wspaniałe warsztaty dla młodzieży, a przy tym miło spędzić czas.

Pojawienie się w przestrzeni miasta hybrydowego obiektu kultury ma dla całego ośrodka znaczenie niebagatelne. Tego typu budynki oprócz propagowania i rozpowszechniania sztuki, szczególnie w mniejszych miastach, gdzie dostęp do niej jest często ograniczony, wytwarzają specyficzną w charakterze przestrzeń publiczną, która w relacji z funkcją wewnątrz może przyczynić się do rewitalizacji centrum i wzrostu jego znaczenia w szerszym kontekście regionu, czy nawet kraju. „Mogą być (…) zarówno katalizatorami przekształceń obszarów poprzemysłowych, nowymi symbolami – bramami do miast, czy alternatywnymi w stosunku do centrów handlowych i dyskotek miejscami spędzania wolnego czasu w niewielkich miejscowościach”**. Ich niecodzienny wygląd, zastosowanie interesujących materiałów, intensywnych kolorów, wyróżnia taki obiekt spośród tradycyjnej zabudowy. Ma to o tyle duże znaczenie, że kultura/sztuka gubi swój poważny, niedostępny wydźwięk, który w mniejszych ośrodkach wciąż funkcjonuje i działa zniechęcająco. Ponadto całe miasto może zyskać na popularności posiadając budynek o „dziwnej” funkcji i charakterystycznym wyglądzie.

Hybrydowy obiekt kultury to nowa odpowiedź na rodzące się zapotrzebowanie. Rozbudowany program i szerokie spectrum aktywności, mają sprawić, że będzie to miejsce „do spędzania czasu”: pracy, nauki, spotkań ze znajomymi, odpoczynku, rozwoju. Samo środowisko wydaje się być o wiele bardziej przyjazne niż podobne w przeznaczeniu wnętrze galerii handlowej, w której kapiący z sufitu konsumpcjonizm, pośpiech i stres (plus zupełnie zabójczy brak okien, światła, kontaktu z otoczeniem) sprawia, że po 2 godzinach spoceni i ze łzami w oczach wybiegamy na zewnątrz. Sama idea „domu miejskiego” znajdującego się w centrum miasta i rzeczywiście będącego centrum życia mieszkańców, wydaje się idealnie wpasowywać w programy rewitalizacyjne, ale również w potrzebę odklejenia się od ekranu smartfona i spotkania z innymi ludźmi.



Świetny przykład! (koniecznie wejdźcie na stronę) Centrum Kultury Plassen w Molde – 3XN Architects
Zdjęcia: 1 – Architecture Norway, 2 – Plassen Molde , 3 – Architizer

*„Centra miast powinny stawiać na mieszanie rozmaitych funkcji, by dać swoim mieszkańcom komfort wyboru”, „(…) tchnięcie w ulicę życia poprzez nadanie jej urozmaiconego i kameralnego charakteru” – J. Jacobs „Śródmieście jest dla ludzi” (Downtown is for people) 1958, tłum. Wojciech Kacperski, „Synchronizacja. Chwała miasta”, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2012
** M. Gyurkovich „Hybrydowe przestrzenie kultury we współczesnym mieście europejskim”, Monografia 438, Wyd. PK, Kraków 2013

Lygrys del arte

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *