Mebel powie ci wszystko

xvx

„Tak jak paleontolog jest z w stanie z fragmentu kości szczęki zrekonstruować prehistoryczne zwierzę, tak można, zobaczywszy jedno krzesło, wyobrazić sobie wnętrze domu i jego mieszkańców.”

Do podjęcia tematu historii krzesła i jego rozmaitych perypetii skłoniła mnie lektura książki Witolda Rybczyńskiego „Dom. Krótka historia idei”. Jest to pozycja bardzo ciekawa, otwiera oczy na sprawy, które mało kogo zajmują i już po kilku stronach okazuje się, że to z całą pewnością błąd. Autor nie ustrzegł się znielubianej przeze mnie chronologii, ale w przypadku tematu raczej mi nieznanego, zupełnie mnie to nie raziło i pomogło uporządkować pewne rzeczy. Temat krzeseł przewija się przez całą objętość książki, ja postaram się go skumulować i dodać parę zdjęć, których niestety brakuje w wydanej przez Karakter książce. Niniejszym, ad rem.

Siedzący Zachód vs kucający Wschód

„Różnice w postawach (…) dzielą świat równie głęboko jak ustroje polityczne”. Zasadniczo, są dwie szkoły: siedzenie na czymś i siedzenie w kucki. Mimo braku żelaznej kurtyny dzielącej te dwa światy, żaden z nich nie czuje się dobrze w odmiennej pozycji. Pojawia się pytanie: dlaczego. Teoria głosząca, że meble były logiczną obroną przed zimnymi podłogami, sprawdza się tylko w niektórych przypadkach. W końcu wynalazcy krzeseł (Asyryjczycy, Babilończycy, Egipcjanie czy Grecy) prawdopodobnie nie narzekali na zbyt wielkie mrozy. Kolejne argumenty przeciw to Japonia i Korea, które zamiast wymyślać krzesła, zaczęły podgrzewać podłogę. Jeden z historyków – Fernand Braudel, sugerował, że kucanie może być spowodowane biedą (ubodzy – mało sprzętów) lub tradycjonalizmem starych cywilizacji, które niechętnie zmieniały swoje przyzwyczajenia. Niestety tę teorię również dość łatwo podważyć: być może w Etiopii i Bangladeszu rzeczywiście było biednie, ale przecież Turcja czy Iran były dobrze prosperującymi, dynamicznymi cywilizacjami. Co więcej, rzeczywiście jest tak, że kiedy „ludzie zachodu” siadają na podłodze dość szybko robi im się niewygodnie, i odwrotnie, ale trudno doszukiwać się jakichś znaczących różnic w budowie ciała. Jest to raczej kwestia przyzwyczajenia.

A może to po prostu rzecz gustu? Z pewnością znajdzie się wielu zwolenników stwierdzenia, że to właśnie podłoga/ziemia jest pierwotnym miejscem do siedzenia, a wszystkie meble są zbędne, przeciwne naturze i wobec tego gorsze. Twierdzenie, że to co naturalne, musi być lepsze od tego, co sztuczne jest bardzo ryzkowne. Cała nasza kultura jest sztuczna. Gotowanie, muzyka, meble i malarstwo zostały wykreowane na potrzeby (widzimisię?) człowieka. Po co malować obrazy, skoro natura jest tak piękna? Po co siadać na krześle, kiedy wystarczy kucnąć?

„Odpowiedź brzmi: to wszystko wzbogaca życie, czyni je bardziej urozmaiconym i interesującym. Siedzenie na czymś jest sztuczne i podobnie jak inne sztuczne czynności – chociaż w mniej oczywisty sposób niż gotowanie czy malarstwo – wprowadza sztukę do życia. Jemy barszcz, czy gramy na fortepianie – albo siedzimy na krześle – z wyboru a nie z potrzeby. (…) Stoły i krzesła w przeciwieństwie np. do lodówek czy pralek, świadczą o naszym smaku, a nie są przedmiotami użytku.”

Pojawia się również zagadnienie komfortu. Kiedy siedzimy na ziemi, jeśli oczywiście unikamy ostrych kamieni, czy nierównego podłoża, nie jest ani wygodne ani niewygodne. Jeżeli ktoś jest przyzwyczajony może tak siedzieć wiele godzin. W przypadku krzeseł jest odwrotnie: możemy trafić na wyjątkowo komfortowe, albo bardzo się rozczarować. Albo jest za wysokie, albo za niskie, za twarde, za miękkie, uwiera w plecy, czy uda. „Społeczeństwa używające krzeseł wcześniej czy później są zmuszone do przemyślenia sprawy wygody.” Dlatego w projektowaniu mebli tak ważny jest akcent kulturowy. Zanim uda się wymyślić dobre krzesło, musimy się zastanowić jak chcemy siedzieć.

Historia siedzenia

Krzesło zostało wynalezione jeszcze w Starożytności, prawdopodobnie przez Greków, którzy rozumieli budowę ludzkiego ciała i stworzyli, o dziwo, mebel wygodny. Zdziwienie nie jest bezpodstawne, ponieważ Średniowiecze zupełnie o tym wynalazku zapomniało. Używano jedynie ciężkich siedzeń z prostopadłym oparciem, które głównie miały podkreślać hierarchię. Wyprostowana postawa świadczyła o statusie społecznym i pewnie gdyby nie ta nobilitacja nikt by się nie zdecydował na takie tortury. Zwykli ludzie siadali na ławach. Renesans i barok upowszechniły funkcjonalność krzeseł – zaczęły być używane do jedzenia i pisania, jednak nadal wymagały wyprostowanej pozycji. Zaczęto się nimi bardziej interesować za Ludwika XIV, który może nie przysłużył się zanadto poprawie komfortu, ale traktował swoje meble z odpowiednią estymą. Nie służyły one do siedzenia, a do podziwiania, a jeśli już były używane, to znowu wedle ściśle ustalonej hierarchii. Dopiero Ludwik XV wprowadził na swój dwór krzesła, na których dało się siedzieć. „Siedzenie przestało być tylko funkcją czy rytuałem, a stało się także formą odpoczynku”.

Tym sposobem rokoko stało się epoką udoskonalonych krzeseł. Wykonawstwem zajmowali się stolarze-artyści, którzy brali pod uwagę nie tylko estetykę, ale przede wszystkim ergonomię. Rokokowe krzesła były nadzwyczaj wygodne, wyściełane, a ciało na nich właściwie podparte.

Krzesło idealne – „Powinno mieć dość grubą warstwę wyściółki, żeby uniknąć nacisku na kości, ale nie taką żeby uda i pośladki naciskały boleśnie na kości u podstawy miednicy. Przednią część ramy krzesła, konieczną konstrukcyjnie, należy umieścić poniżej poduszki, inaczej będzie się wpijać w uda. Tylna podpora jest potrzebna – siedzący powinien mieć postawę mniej więcej pionową. Całkowicie pionowe oparcie jest jednak niewskazane; ideałem jest odchylenie pod nieznacznym kątem, i to z lukiem uwzględniającym wygięcie kręgosłupa, który nie jest zupełnie prosty. Kąt pochylenia nie może być za duży, bo wtedy siedzący ześlizgnie się do przodu. Jeżeli ciało się obsunie, jego ciężar nie będzie już utrzymywany przez okolice lędźwi, a klatka piersiowa przygnie się do żołądka. To spowoduje lekką niedodmę płuc, zmniejszenie ilości pobieranego tlenu i w rezultacie zmęczenie.” Chyba już nietrudno zrozumieć dlaczego niektóre kultury zrezygnowały z siedzenia na krzesłach. Zgodność wszystkich czynników jest trudna do osiągnięcia, a prawdopodobieństwo niewygody na tyle duże, że różne narody po nieudanych próbach po prostu się poddały.

Kiedy we Francji kwitło rokoko, w Anglii również rozwijało się stolarstwo. Dwóch panów: Thomas Chippendale i George Hepplewhite stworzyło pierwszy podręcznik ‘zrób to sam’. Zawarte w nim były wzory mebli, wymiary i wskazówki dla stolarzy. Dobrze zaprojektowane krzesła stały się ogólnodostępne. „Angielskie meble są prawie bez wyjątku solidne i praktyczne, francuskie natomiast nie tak mocne, za to bardziej wymyślne i na pokaz.”

pid_44617-Amish-Americas-Past-Windsor-Side-Chair--340

Krzesło „Windsor” to ludowy projekt, który był przerabiany i ulepszany aż osiągnął dużą sławę i wytworność. Jest wykonany z buku, niewyściełany, o rzeźbiarsko ukształtowanym siedzeniu, z epoki georgiańskiej. „Niedrogi i praktyczny, o pięknych proporcjach i pełen wdzięku Windsor stał się symbolem angielskiego komfortu i zdrowego rozsądku”.

Później następuje epoka wiktoriańska, a wraz z nią krzesła z grubo przepikowaną, bogatą tkaniną i obszyte galarami pokrowce, czyli wyraz konserwatyzmu i pragnienia fizycznej wygody. Styl Art Deco ociekający luksusem proponował „szezlongi obite skórą zebry i inkrustowane macicą perłową”. A co potem? Modernizm.

Kult oryginalności

Lata 20. XX wieku przynoszą fascynację minimalizmem i funkcjonalnością. Tworzone budynki i meble zaprzeczają istnieniu historii, próbują się od niej oderwać i stworzyć świat na nowo. Krzesła są oczywiście tego świetnymi przykładami, niestety w tym nowym świecie nie zawsze siedzi się wygodnie.

g1-730x483

Fotel „Wassily” – zaprojektowany przez Marcela Breuera w latach 1925-26, uznany za klasyk. Lekki, wykonany z przemysłowych materiałów i nieposiadający ozdób idealnie wpisuje się w ramy ówczesnych doktryn. Wygląda jakby go nie dotknęły ręce ludzkie. Nie ma w sobie żadnego odniesienia do mebli historycznych – kojarzy się wyłącznie z nowoczesnością. Jednak wygodne siedzenie na nim jest prawie niemożliwe ze względu na kształt, który zmusza do pozostawania w jednej pozycji (odchylonej do tyłu). Większa mobilność jest utrudniona.

CC-8030-21

Krzesło „Barcelona” autorstwa Miesa van der Rohe do tej pory ozdabia kuluary, muzea i living-roomy. Było już swego rodzaju kompromisem, nie tak radykalnym rozwiązaniem jak fotel Breuera – pojawia się tradycyjny materiał, czyli skóra. Jednak to krzesło również nie jest przesadnie wygodne: cienkie poduszki są zbyt płaskie, nie powstrzymują przed ześlizgiwaniem się, a brak poręczy utrudnia siadanie i wstawanie.

remodel-wood-shelf-brackets-image

Krzesło „Butterfly” Hardoya do tej pory jest uznawane przez krytyków za niewypał. Charakteryzuje się tym, że im dłużej się na nim siedzi, tym bardziej tajemnicza wydaje się jego popularność.

„Byłoby przesadą uznać, że wszystkie współczesne meble są niewygodne, ale faktem jest, że wiele z nich, uznanych za wybitne przykłady nowoczesnego projektowania, wykazują małe zainteresowanie komfortem siedzących”. Możliwe, że ta ergonomiczna porażka wynika z lekceważenia tradycji i usilnej próby stworzenia czegość zupełnie nowego. Można je lubić jedynie w sposób „intelektualny”.

Podsumowanie XX w.

Witold Rybczyński ukończył pisanie książki w 1986 r., także jego rozważania kończą się na XX wieku. Twierdzi, że główną cechą tego burzliwego stulecia była optymistyczna wiara w technologię, która, z naszego punktu widzenia, może się wydać nieco naiwna. Meble cechowała lekkość i mobilność, a nowe projekty były kojarzone głównie z biznesem. Jak ktoś miał nowoczesne krzesło – znaczyło, że był bogaty. Jak to zwykle w takich bajkach bywa, zakończenie jest nieco przewrotne. Pomimo usilnych starań projektantów, żeby wymyślać coraz to nowe rzeczy, ludzie i tak wolą stare i tradycyjne rozwiązania, szczególnie w wystroju wnętrz. Gdyby mogli wybrać swoje idealne życie w katalogu „wybór większości (z nich) padłby na pokoje, które przypominają im (…) mieszkania ich dziadków”.


Cytaty: Witold Rybczyński, “Dom. Krótka historia idei”, Karakter, Kraków 2015
Zdjęcia: uprzejmość Sir Google, flickr

Mebel powie ci wszystko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *