Pudrowanie rzeczywistości (?)

38

„Fotografia może być narzędziem krytyki architektonicznej, a sama architektura tylko zyska jeśli pozwoli spojrzeć na siebie innym okiem niż służalcze” Maja Mozga-Górecka

Żyjemy w świecie przesyconym do granic możliwości obrazem. Osiągnięcia techniki i fotografii przyzwyczaiły nas do samych perfekcyjnych ujęć, które są już tak nudne, że w zasadzie nie zwracamy na nie uwagi. W mediach panuje jednorodny styl, te same konwencje: idealna ostrość, linearna perspektywa, izolacja od otoczenia, miejski bałagan wyrzucony poza kadr, sami ładni ludzie. Magazyny chcą zaprezentować budynek, a deweloperzy drogo go sprzedać. Fotografia staje się dziedziną marketingu i public relations, a jej związek z rzeczywistością jest raczej niezobowiązujący.

W Polsce robienie zdjęć budynkom mało komu kojarzy się ze sztuką – nawet sami autorzy traktują to raczej jako działalność zarobkową. W wielu przypadkach przedstawienie fotografowanego obiektu jest jedynym celem, a i sami odbiorcy nie oczekują niczego więcej. Zdjęcie okazuje się przezroczystym medium bez autora, ukłonem w stronę architekta. Wymagania rynku są proste – ładny, dobrze sprzedający się obrazek. Pożądane są budynki młode, bez śladów zużycia, jak na wybiegu podczas Fashion Week. I tak oto dziedzina, której istotą jest trwanie i starzenie się w dobrym stylu, traktowana jest tak samo jak każdy inny produkt, a nowe, ładnie wyglądające budynki określają jej kanon piękna. Pożądana perfekcja stwarza plastikowy, „nie do życia” obraz architektury, której odrealnienie pogłębiają mylone często ze zdjęciami rendery. Świat w magazynach i broszurkach deweloperskich jest tak cudowny, że aż chce się krzyczeć.

Uciekanie od kontekstu to jeden z największych grzechów fotografii komercyjnej. Zatraca się w nich istota projektu architektonicznego, który przecież funkcjonuje w zmiennych warunkach pogodowych, posiada mniej reprezentacyjne zaplecze i starzeje się wraz z czasem. Kontekst to jednak nie tylko zlokalizowane w pobliżu budynki, które i tak są często ukrywane, a przecież tworzą relację z interesującym nas obiektem, ale też społeczność zamieszkująca ten teren, jej problemy, tradycje i historia. Zdjęcia robione przez pryzmat opowieści ludzi, które rozgrywają się w danej tkance są bardziej wiarygodnym obrazem samego projektu.

Silne zaangażowanie autorów w problematykę społeczną, szersze zjawiska społeczne, których architektura często jest przejawem, może sprawić, że fotografia zaczyna mówić, zwiększa swoją moc. Ma już za zadanie nie tylko pokazać jak wygląda dany budynek, ale zainicjować zmianę społeczną, zmianę w myśleniu. Element ideowy, konceptualny jest tu silnie obecny, a pomysł + zdjęcie = sztuka.

24697-1_53Wojtek Wilczyk „Niewinne oko nie istnieje”

Negacją odrealniego świata renderów może być również nadmierna stylizacja, deformacja czy fotomontaż. „Mieszając fikcję z rzeczywistością, artyści pokazują jak zmieniają się dziś normy autentyczności. Kwestionują nawykowe postrzeganie świata, budują fantasmagoryczne obrazy przyszłości. Ich prace niejednokrotnie więcej mówią o olbrzymim wpływie architektury na nasze życie niż rzekomo wierne przedstawienia, których bywają karykaturą.”

616Mikołaj Grospierre – Axonometry

Fotografia architektury to branża ogromnie potrzebna – oprócz kreowania wizerunku architektów i popularyzacji samych obiektów, uczy ludzi patrzeć. Często brakuje w niej jednak autorskiej interpretacji, wyrażenia własnego zdania. Obrazy tworzone jako obiektywne okazują się plastikowe i sztuczne, brakuje im siły przebicia i wartościowej treści.


źródło: „Fotografia w służbie architektury?” Maja Mozga-Górecka, A-M 02/2015
zdjęcie tytułowe: Wojtek Wilczyk „Niewinne oko nie istnieje”

Pudrowanie rzeczywistości (?)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *