Historia dotykalna – pawilon Emilia

34

Jest taki okres w polskiej historii, którego absurdalność była bardziej uciążliwa niż śmieszna, ludzie trenowali cierpliwość stojąc w kolejkach i umiejętnie minimalizowali swoje potrzeby, wmawiając sobie, że przecież nawet nie jest najgorzej, ale chyba tylko po to, żeby nie zwariować. Wszędobylska bylejakość utrudniała procesy projektowe i budowlane, spryt i przebiegłość były podstawowymi wymaganiami w stosunku do architekta. Jak zrobić COŚ z niczego, nieustanne gotowanie zupy nic, która chciałaby być nowoczesna, podobna do tych zachodnich, modernistyczna i nawet do zjedzenia. I co? I dawali radę.

Continue reading “Historia dotykalna – pawilon Emilia”

Historia dotykalna – pawilon Emilia